Korporacyjne klimaty

Poprzednia firma, w której pracowałem była nie najmniejsza, bo zatrudniała ponad 200 osób. Centrala jednak mieściła się w stolycy, a my we Wrocławiu siedzieliśmy sobie w kilkanaście osób w cichutkim biurze. Nie dotykał mnie w związku z tym prawie w ogóle klimat korporacji. Przeszło pół roku temu zmieniłem żywiciela na jeszcze większego i… niestety przyszło mi pracować w centrali. Dalejczytaj cały wpis


Wielkimi krokami zbliżają się Święta. W centrach handlowych tłok, jak w Chinach, a na ulicach gigantyczne korki…
Ten wpis powinien był pojawić się tu prawie dokładnie trzy miesiące temu – 24 września – wtedy odbyliśmy z Elmondosem kolejną podróż zamykającą sezon motocyklowy 2010 – podróż o tyle dla mnie ważną, że w czasie jej trwania zamknąłem swoje pierwsze 10 tys. km w siodle jednoślada. Z braku czasu i natłoku różnych dziwnych spraw, które w międzyczasie zaczęły zaprzątać mi głowę, nie udało mi się jednak napisać o tym wcześniej i dopiero dziś nadrabiam zaległości.